Społeczność
blog.ekologia.pl   Publicyści   Jakub Banasiak   Bohaterowie czy antybohaterowie walki o delfiny i wieloryby?
4

Bohaterowie czy antybohaterowie walki o delfiny i wieloryby?

Czy świat potrzebuje bohaterów? Czy działania (albo jak kto woli „walka”) na rzecz ochrony środowiska potrzebują frontmanów?
Mam tu mieszane uczucia...Także w temacie dobrostanu i ochrony delfinów i wielorybów.
Czy jesteśmy już na tyle zmęczeni osobami-ikonami, że często zostaje nam tylko ironia i wyciąganie tego, co deprecjonuje zasłużone mimo wszystko osoby?
Mam wrażenie, że tak właśnie się dzieje jeśli chodzi o Rica O’Barry - działacza na rzecz delfinów trzymanych w niewoli i mordowanych w Japonii oraz Paula Watsona - lidera Sea Sheperd.
Prawie pół wieku temu Ric O'Barry, najsłynniejszy chyba treser delfinów, pomógł w stworzeniu serialu "Flipper", który w znacznym stopniu przyczynił się do powstania delfinowego biznesu i sukcesu oceanariów. Jednak wraz z rozwojem popularności serialu oraz samych delfinariów, O'Barry zmienił swoje nastawienie, rozumiejąc, że niewola jest dla delfinów przekleństwem. Stał się aktywistą i poświęca swoje życie na walkę z rosnącym popytem na delfinie usługi i rosnącym zagrożeniem dla całych delfinich populacji - czy to na M. Czarnym, czy w Japonii, czy na Wyspach Salomona.
Oponenci. także działacze z innych organizacji chroniących walenie, zarzucają mu, że dalej chce być gwiazdą, tylko, że pod innym szyldem, że interpretuje różne wydarzenia tak jak jemu jest wygodnie, że jest nierzetelny... Smutne jest to, że zapominają dodać mimo wszystko jego niewątpliwych zasług, nie wspominają o jego zaangażowaniu i tym, że jako osoba medialna potrafi skupić wokół danej sprawy mnóstwo ludzi...
Oczywiście, nie jest ani pierwszym ani ostatnim działaczem, który zwracał uwagę na dramat delfinów w Japonii, bo od wielu lat mówi o tym choćby Hardy Jones. Nie jest jedynym, który działa na rzecz uwolnienia delfinów z delfinariów czy na rzecz poprawy warunków tych zwierząt, które trudno wydostać na wolność. Nie on jeden próbował nielegalnie wypuszczać delfiny na wolność i zapłacił za to sankcjami prawnymi. Zresztą te próby wypuszczania delfinów, bez procesu rehabilitacji i przysposabiania do powrotu do życia na wolności podaje się często jako zarzut przeciw O’Barremu, jako dowód jego ignorancji i braku profesjonalizmu.
Może zamiast otwartej zjadliwej krytyki warto podkreślać to, co jest warte podkreślenia, korygować to, co jest do skorygowania i... tworzyć wspólny front. Po prostu. Bez zawiści, ambicji i dopuszczania do głosu własnego rozbuchanego ego...
Jeszcze większe kontrowersje narosły wokół Paula Watsona. I nie mam na myśli zarzutów, że pcha swoją organizację do czynów o charakterze terrorystycznym, bo osobiście takie komentarze wydają mi się śmieszne.
Może Paul Watson jest megalomanem. Może jest samozwańczym kapitanem. Możemy się śmiać z tego, jak to ktoś określił - „komiksowego” wizerunku: czarnych statków, pirackiej flagi itd. Ale skuteczności nikt nie może Sea Sheperd i Watsonowi odmówić. Podobnie jak tego, że doskonale wpisuje się swoimi działaniami w obecne czasy: media społecznościowe, blogi, materiały filmowe w sieci. No i strzałem w dziesiątkę jest cykl dokumentów „Whale Wars” emitowany także w Polsce przez Animal Planet. Można się czepiać różnych rzeczy odnośnie tej serii, ale dzięki niej o wiele więcej osób dowiaduje się i o problemie japońskich polowań na wieloryby i o samej organizacji Sea Sheperd Conservation Society.
Czy naprawdę w tych dziwnych czasach, coraz trudniejszych dla środowiska, mamy aż tak dużo energii, by bez sensu marnować ją na wewnętrzne animozje, szyderstwa, zamiast próbować po prostu robić coś razem, a w najgorszym przypadku, obok siebie?
Ten wpis czytano 2407 razy.
Łatwo kogoś krytykować, samemu nic nie robiąc. Tak jak w przypadku działań Paula Watsona, człowiek działa, chce coś zmienić, czasami robi z siebie błazna, ale coś robi i to mu się ceni!
Gość Ania O. - Wtorek, 26 Kwiecień 2011 13:41
Zgadzam się całkowicie. Każda działalność potrzebuje lidera umiejącego sprostać wymogom czasu. Każdy charyzmatyczny człowiek szybko zostaje atakowany przez rój zawistników, których jedyną umiejętnościa jest ściąganie w dół do swego poziomu. Tym my "panowie stworzenia" różnimy się od zwierząt. One takiego przywódcy słuchają i ida za nim bez szemrania. Oj, dużo jeszcze ludzkość msi się nauczyć. Tylko czy nie ocknie się za późno?
Gość - Czwartek, 21 Kwiecień 2011 23:16
Działania Pana Paula Watsona może i są agresywne, ale skuteczne no i przede wszystkim nie wyrządzają nikomu krzywdy
genezis - Wtorek, 19 Kwiecień 2011 09:00
Frontman jest potrzebny, wręcz niezbędny jeżeli chodzi o zespoły rockowe. Wydaje mi się, że w prawdziwym życiu tez potrzebujemy kogoś, kto nam pokaże co i jak, kto nas nauczy, ew. przedstawi swój punkt widzenia.
Gość Marek K. - Czwartek, 14 Kwiecień 2011 15:53
Odsłon: 48990
Jakub Banasiak
Zoopsycholog, pedagog. Członek Dolphinaria-Free Europe Coalition. Wolontariusz Tethys Research Institute, CRRU i współpracownik Marine Connection
<< Maj 2018 >>
PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   
zobacz wszystkie wpisy »